poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Tych kilka słów w dniu 13 rocznicy..

And that umberalla represents my faith; my patience; my resistance; my protection; against all that befalls me. The colourful presentation of sufferance–and perseverance.
Wyrazem wstępu, te słowa piszę na gorąco, spontanicznie. Zastanawiałam się chwilkę, zanim przysiadłam do klawiatury, czy dla mnie, w ten szczególny dzień mam zabrać głos, czy jakiekolwiek przemyślenia, jakie kłębią się w mojej głowie, pozostawić wyłącznie dla siebie i własnej kontemplacji.

Pomyślałam jednak o Was, o tym, abyście na chwilę wyrwali się z własnej rzeczywistości i spojrzeli na mój fragment życia. Zastanawiam się też, czy warto dzielić się swoim wyrywkiem egzystencji, kiedy to tak łatwo wykorzystać te cenne informacje, przesiać je, zmiksować i podać je komuś innemu tylko że w odmienionej i zafałszowanej wersji..

niedziela, 23 sierpnia 2015

Jak to jest na tym Papieskim? Czyli wrażenia po I semestrze nauki ;) PART B


Dla mnie zaskakującym momentem był dzień 1 - ego października. Pierwszy raz mi się zdarzyło, abym zachowała spokój przed czymś zupełnie nowym; zmiana miasta, przeprowadzka, uczelnia, nowi ludzie, to na pewno w jakimś stopniu przytłacza, nastręcza różnych obaw; ja tymczasem byłam gotowa sprostać temu wyzwaniu, byłam gotowa na wszystko; przywdziałam szczery uśmiech. Byłam pełna pozytywnie buzującej energii ;) 

Kiedy minął pierwszy semestr żałowałam jednego; że zmarnowałam tyle wolnego czasu. Zaczęłam mieć problemy na tle zdrowotnym, przez co miałam coraz mniej sił a także ochoty na przywitanie kolejnego dnia. Bywały dni, kiedy tak ciężko było wstać z łóżka, podjechać na uczelnię i wytrzymać na niej pół dnia. A kiedy już zajęcia dobiegały końca, byłam zupełnie wypompowana - ochota na dodatkowe zajęcia, jakiekolwiek wyjścia wyparowywały ze mnie jak powietrze z balona. Jedynie o czym myślałam to powrót do domu, odsapnięcie, zjedzenie posiłku, drzemka i obejrzenie zaległego odcinku serialu. Z perspektywy czasu taka forma życia mnie przeraża. Mogłam tyle zwiedzić, w końcu w Krakowie spokojnie można sobie na to pozwolić. Ale nie, bo po co. Jedynie o co zahaczyłam był to Wawel, choćby z prostego względu, że łypię na niego codziennie okiem będąc na uczelni. Byłby to zdecydowanie wstyd, gdybym nie zawędrowała na Zamek. Żadnych większych wyjść, zabaw, ciągle odmawiałam, za co pewne jednostki serdecznie przepraszam. Tak, to był czas nie tylko zmarnowany, ale ciężki przez co moja psychika nie była w najlepszej kondycji.

piątek, 21 sierpnia 2015

Jak to jest na tym Papieskim? Czyli wrażenia po I semestrze nauki ;) PART A

Hej, hej!

Ten wpis zdecydowanie należy do podkategorii spontanicznie przygotowanych. Długo się zastanawiałam czy coś napisać w tej sprawie, czy jakiekolwiek przemyślenia pozostawić samej sobie. Nie chciałabym, abyście myśleli, że reklamuję uczelnię, aby zachęcić Was chociażby do przyłączenia się do naszego grona poprzez udział w tegorocznej rekrutacji, do Was należy zdanie w tejże kwestii.
Ja jednakże chciałabym podzielić się z Wami swoim punktem widzenia, jakie emocje towarzyszyły mi na poszczególnych etapach; początkowych, kiedy to rekrutowałam się oraz u schyłku samego zakończenia drugiego semestru nauki. 
Dlatego też owy wpis podzielę na dwie części, abyście w jakiś sposób mogli być "świadkami" mojej wewnętrznej zmiany pod wpływem uczelni, a konkretniej tych osób, na którą składają się oczywiście wykładowcy a przede wszystkim ludzie, z którymi miałam przyjemność przeżywać ten rok.

ℳuȿℓίmᶄa | via Tumblr

niedziela, 2 sierpnia 2015

"Kurs realizacji marzeń - Aquarius, kilka prostych rad. PART I


***

Na początek zaznaczę, że jest to cienka książeczka, która nieprzypadkowo trafiła w moje ręce. Otóż jest to pierwsza pozycja wybrana przeze mnie w ramach współpracy z wydawnictwem internetowym Sztukater.pl Nie jestem wielbicielką tego typu książek, zazwyczaj nie odkrywam pomiędzy treściami objawienia, czegoś zaskakującego, o czym też bym nie wiedziała, ale zawsze to przyjemniej jest sobie coś uświadomić, powrócić do pewnych momentów z przeszłości, które w jakimś stopniu mogą uniemożliwić postawienie odważnego kroku do przodu. Recenzję owej książki już dawno temu złożyłam redaktorce. Dzisiaj jednak chciałabym przedstawić Wam kilka kluczowych dla mnie rad, pod którymi słowami mogłabym podpisać się obiema rękoma. Wskazówki, jakie szczególnie mi się rzuciły. Łącznie jest ich 52 - każda przypada na każdy tydzień i tak do końca roku, niekoniecznie należy kolejno je czytywać i starać się je wprowadzać w życie, wybór tematu/ rozdziału jest dowolny.
A zatem kilka kroków, które umożliwiają nam/ mogą się przyczynić do realizacji Twoich marzeń. Na początku powiem Wam od siebie - owszem, czasami nasze marzenia są niedorzeczne, ogromne, niestety często związane z wysokimi wydatkami, ale nie sądzę, że jest to powód, aby spychać je na boczny tor, tak naprawdę nie znamy swojego losu, jak się potoczy, a nuż nasze marzenie wyłoni się po latach, będzie na wyciągnięcie ręki. Jako, że jestem realistką dodam, niech nasze marzenia będą jasno, konkretnie sprecyzowane, przede wszystkim realne, możliwe do wykonania czy to poprzez włożenie większego trudu, zaoszczędzenie większej puli pieniędzy. Ale wiedzcie, marzenia są bardzo ważne, są naszym życiowym napędem, czasem odbierają naszą wewnętrzną energię, wysysają ostatnie pokłady siły a przede wszystkim nadziei, ale nie warto się poddawać - warto być upartym, zdeterminowanym i otwartym na świat.

Featured Post

Krem nr 1 do cery suchej oraz olejek z awokado - Fitomed na dziś!

Witam! W dzisiejszym poście prezentuję Wam dwa kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Jako, że współpracuję z marką Fitomed, postanowiłam po...